- Jest częścią mnie, jak moje ramię, jak moje serce. Wprost nie potrafię sobie wyobrazić życia bez niego. Nie wiem, co ze sobą zrobić, dokąd pójść, jaki zrobić następny krok” (Mercedes Lackey, Sługa magii). "Co do mnie, ponieważ nie byłem ani z niej wyleczony, ani od niej odzwyczajony, cóż - poległem. W pracy będziesz na tyle zajęta pracą, aby nie myśleć o negatywnych rzeczach. Osiem godzin wyrwane depresji z łap. Kiedy już zrobisz sobie więcej miejsca pod tym głazem, będzie Ci luźniej, zastanowisz się co zrobić aby całkowicie porzucić swój głaz. Zmarnowałaś życie, ale szkoda tej reszty która Ci pozostała. Zrobienie prostej rzeczy w pracy to skakanie po kilku innych tematach, kilkukrotne sprawdzenie, zmienianie i tak wychodzi nie najlepiej. W domu odwlekam sprawy nie potrafiąc się zająć tymi ważnymi niemal do ostatniej chwili. Nie chodzi o to, że nie wiem jak zacząć tylko coś nie pozwala mi zrobić pierwszego ruchu. Problem 4. Muszę powiedzieć, że ustanowiłam swój życiowy rekord. Powód był dość prozaiczny – w pustym i ciemnym parku strasznie się bałam. Po powrocie zdałam sobie sprawę, że nie wiem co ze sobą zrobić. Chciało się mi spać już o ósmej, o dziewiątej, dziesiątej i w zasadzie przez cały dzień. gdyby istniał napój…wystarczyło by wypić a miłość trwała by wiecznie ..:-( ech nie wiem co mam ze sobą zrobić a kiedy słucham muzyki płakać mi się chce..nie mogę zrozumieć jak można nagle przestać kochać;((((( jeszcze ta pogoda dobija ..; Vay Tiền Nhanh Chỉ Cần Cmnd. Być może znalazłaś się w takim momencie swojego życia, gdzie na myśl o swoim związku, miałabyś ochotę zaznaczyć „To skomplikowane”. Może czujesz, że żyjesz w jakimś zawieszeniu, nie wiesz, co dalej, co zrobić ze swoim życiem. To nie jest dobre uczucie. Ale jak się z niego wyrwać? Skomplikowane relacje Relacje pomiędzy Tobą, a Twoim partnerem mogą skomplikować się na rożnych polach. Coś pomiędzy wami wygasło. Może już zdecydowaliście się na rozstanie, ale cały czas utrzymujecie kontakt, rozmawiacie o was, kłócicie się, obarczacie wzajemnie odpowiedzialnością. A może któreś z was cały czas deklaruje, że musi to jeszcze przemyśleć. Być może ciężko wam znaleźć w sobie te uczucie z początków związku. Najistotniejsze wydaje się jednak to, że nie czujesz się w tym układzie dobrze i jednocześnie nie masz pojęcia co dalej z nią zrobić? Czekać? Walczyć? Odejść? Żądać działania z drugiej strony? W pełni się podporządkować, byleby tylko on nie chciał odejść? Co robić? Naturalne jest, gdy w tym wszystkim pojawia się lęk. O przyszłość, o swoje zdrowie i samopoczucie, lęk przed tym, co powiedzą inni, dalsi i bliżsi ludzie, lęk o stronę finansową życia, lęk przed samotnością. Trudno wtedy podjąć jakąkolwiek decyzję. Jak długo chcesz w tym trwać? Czy czekasz, aż samo coś się wydarzy i podejmie decyzję za Ciebie? Myślisz, że będzie to dla Ciebie dobre? Może tak, a może nie. Przejąć stery Zdecydowanie jestem zwolenniczką kreowania własnego życia. W każdej sytuacji, nawet tej najgorszej, masz wybór. Nie musisz czekać na ruch z drugiej strony. Jeśli czujesz, że relacja w której jesteś, jest dla Ciebie naprawdę ważna, bo w jakiś sposób Cię buduje, sprawia, że stajesz się lepsza, walcz! Poszukaj możliwości, opracuj plan, który doprowadzi Cię do zwycięstwa. Jeśli jednak czujesz, że ta relacja Cię pogrąża i więcej tracisz niż zyskujesz tkwiąc w niej, zastanów się, jak z niej wyjść. Być może pierwszym krokiem będzie ujarzmienie własnych leków. Nazwij to, czego się boisz. Przyjrzyj się temu. Być może okaże się, że jesteś w stanie utrzymać się sama. Być może wcale nie jesteś skazana na samotność. Może to w końcu czas na odbudowanie poczucia własnej wartości i nauczenie się bycia tylko ze sobą. Nasz strach jest tym większy, im bardziej nieokreślony jest jego przedmiot. Kiedy nazwiemy to, co nas przeraża, staje się to bardziej oswojone i łatwiejsze do ujarzmienia. Główne pytanie brzmi jednak, czego tak naprawdę chcesz od życia? Czy zastanawiałaś się, gdzie chcesz być za rok? Za trzy? Pięć? Kiedy nie wiesz, czego chcesz, dokąd zmierzasz, można powiedzieć, że dryfujesz. Przepływasz z jednego dnia w następny. “Jakoś to będzie”, co? Ale czy satysfakcjonuje Cię to “jakoś”? Jak często zastanawiasz się nad kierunkiem swojego życia? Czy również masz wrażenie, że obecny świat pędzi w jakimś zawrotnym tempie? Jeśli zatrzymujemy się na refleksję, to tylko na moment. Bo […] Jest coś, co torpeduje nasze próby działania. Jest coś, co trzyma nas w miejscu. Nawet jeśli miejsce, w którym się znajdujemy jest […] Jedyna pewna rzecz w naszym życiu, to zmiana. Niektóre z tych zmian są wyczekiwane przez nas, inne przez nas kreowane. Są jednak […] W kryzysowych sytuacjach to, czego bardzo nam potrzeba, to poczucie wsparcia. Poczucie, że na wyciągnięcie ręki jest ktoś, kto zrozumie, zaakceptuje, powie […] hej, na vitalii jestem od kilku lat, ale zalozylam nowe konto, poniewaz az wstyd przyznac ze bede sie zalic przed wami.. a co dopiero przed bliskimi..jesli macie chwile czasu to zapraszam do czytania...Jakiś czas temu wpadłam w depresję. Cała rodzina jednak to zignorowała, bo jak w wieku 17 lat można wpaść w depresję, no jak?!Zaczęło się od tego, że pragnęłam mieć idealne ciało. Zaczęłam głodówki, różne głupoty, powoli wpadałam w anoreksję, i gdyby nie mój najlepszy przyjaciel, który zainterweniował, to nie wiem co by teraz było.. Może byłabym szczupła, bo aktualnie ważę 100kg przy niecałym 160cm wzrostu..Czuję się okropnie. Jakiś rok temu zostałam sama jak palec, wszyscy znajomi się ode mnie odwrócili, rodzina zawsze uważała że jestem do niczego, dogryzają mi pod każdym względem. Po tym jak moja siostra zginęła w wypadku samochodowym zamknęłam się w sobie. To była jedyna osoba która mnie rozumiała, potrafiła pocieszyć.. I mimo że pochodziłyśmy z rozbitej rodziny, trzymałyśmy pół roku temu postanowiłam się trochę pozbierać, gdyż czułam się jak całkowite dno: bardzo gruba, niska, pryszczata ściera, nigdy nie miałam żadnego stylu, żadnych ambicji, nic. Kiedyś, bardzo dobrze się uczyłam, dużo osób widziało we mnie KOGOŚ. jednak los potoczył się tak nie inaczej, i jest jak jest. Mimo, że nie mam zadnego talentu, próbowałam się odnaleźć w każdej (NAPRAWDĘ KAŻDEJ!) dziedzinie, nic mi nigdy nie wspomniałam, pół roku temu postanowiłam się wziąć za siebie, zacząć się uczyć, schudnąć, wyjść na do nauki - czasem byłam leniwa, bo przychodziły takie dni, że oprócz płaczu nic nie umiałam robić, ale podniosłam się dosyć wysoko, jednak teraz wiem że najlepsza nie jestem, oczekiwałam lepzych ocen, żeby powiedzieć sobie "Ania, popatrz, udało Ci się zrobić to co chciałaś , nie jesteś taka beznadziejna jak myślisz!", ale tak w sumie, to jest poprawa, ale powodów do wielkiej dumy nie też mi się nie mam przyjaciółek, w szkole wszystkie dziewczyny są szczupłe, ładne, wygadane, są duszą towarzystwa, a ja zawsze toczę się z lekcji na lekcję. Nie mam nikogo z kim mogłabym pogadać, jedynie mój chłopak, ale do naszego związku wtrąca się rutyna, od 1,5 roku zachowujemy się jak stare małżeństwo, jego słowa już nic dla mnie nie znaczą, kocham go, ale nie ma już w tym związku nic magicznego. znamy się bardzo dobrze, przewidujemy swoje reakcje, nie ma nigdy nic nowego. A na dodatek, gdy chcę do niego wpaść, to jego rodzice którzy mnie nie lubią zawsze robią głupie miny, przewracają oczami, nazywają tłustą świnią, nieudacznikiem, mówią synowi że wybrał sobie kur*ę na dziewczyne, więc już nawet tam nie chodzę, bo jeszcze bardziej wpędza mnie to w mam zadnej przyjaciółki, z którą mogłabym gdzieś wyjść, pogadać, pośmiać się, która by mnie wspierała.. chłopak niby to robi, ale nieudolnie, on nie rozumie co to znaczy stracić bliską osobę i ciągle mówi że przesadzam..ale prawda jest taka, że od wypadku moje życie nie jest takie iść na studia, ale boję się że nie dam rady, że jestem zbyt głupia, że nic mi nie pomoże...nie wiem już jak się wziąć w garść, każde próby kończą się fiaskiem...coraz częściej się samookaleczam, bo to jedyne co daje mi chwilową pytania: chodzę do psychologa, który wysyła mnie co jakiś czas do psychiatry, ale te wizyty nic nie dają, każdy psycholog próbuje leczyć moje napady agresji, ale jeszcze żaden (a duzo ich bylo) mi nie pomógł...nie wiem co robić, chce mi się płakać, nie mam już siły ani chęci na nic.. jeśli komuś chciało się czytać, to dziękuję. O napisaniu tego tekstu myślałam już dość długo i chyba teraz jest na niego najlepszy moment. Spora część osób, która tu zagląda, to osoby w wieku licealnym, szczególnie maturzyści. Dla tej grupy wiekowej najbliższe tygodnie będą mocno stresujące – zbliża się matura, a razem z nią czas na wybranie dalszej ścieżki życiowej. Z własnych wspomnień i doświadczeń wiem, że hasło „nie wiem, co chcę robić w życiu” pojawia się teraz w głowie znacznej części tych „młodych dorosłych”. Na pewno odczuwacie presję. Być może wywierają ją rodzice, nauczyciele oraz ci znajomi, którzy wydają się mieć plan na przyszłość. Możliwe, że widzicie zbyt wiele opcji na siebie. A może nie widzicie w tym momencie żadnej. Czujecie się zagubieni. Chciałabym w tym tekście trochę podnieść Was na duchu, pocieszyć, podać kilka rad. Bo wiecie co? Nie jesteście w tym sami. Mam 22 lata i nie wiem, co chcę robić w życiu Moja praca mnie zadowala i lubię moje studia. Mam stabilną sytuację emocjonalną, finansową i patrząc obiektywnie – całkiem ogarnięte życie. A jednak otwarcie wyznaję przed Wami, że nie wiem, co chcę robić w życiu. Dlaczego? Odpowiedź jest dosyć po prosta – bo nigdy nie znałam odpowiedzi na to pytanie. Wciąż szukam. Po szkole średniej wybrałam studia dosyć losowo, chociaż nie do końca. Po prostu psychologia interesowała mnie wtedy najbardziej. Teraz wciąż mnie interesuje, dlatego dalej studiuję, jednak wiem, że zawodowo to nie jest moja ścieżka. Z chęcią wykorzystam wiedzę psychologiczną, jednak nie jako terapeuta. Wciąż nie wiem, co chcę robić w życiu. Wiem jednak, co robić, gdy szuka się odpowiedzi na to pytanie. W liceum dręczyła mnie myśl, że „nie umiem w życie”. Byłam przekonana, że wszyscy mają ułożone plany na przyszłość, tylko nie ja. W ostatnich latach pozbyłam się jednak tego stresu, tych okropnych myśli. Po prostu idę dalej i próbuję Należę do tych osób, które mają milion pomysłów na siebie. I właściwie nie wiem, który okaże się skuteczny. Bo skąd miałabym wiedzieć? Chwyciłam się psychologii i jestem sobie za to wdzięczna, bo wiedza psychologiczna pozwoliła mi zrozumieć i ogarnąć w pewien sposób własne życie czy emocje. Ważne jest to, by nie czekać w nieskończoność na to, aż odpowiedź nadejdzie. Wszechświat nagle nie podpowie Ci, jaką ścieżkę zawodową wybrać. Musisz sam próbować i się przekonywać. Lubię przypominać sobie o tym, że życie może być po prostu dobre i przyjemne – nie musi cały czas prowadzić do jednego celu. Te cele, plany i ścieżki można zmieniać na każdym etapie. Dla przykładu: bloguję sobie tutaj od kilku lat. Tematyka… zmieniała się wielokrotnie, podobnie jak pomysł na bloga czy jego wygląd. Te zmiany nie zawsze prowadziły w jednym kierunku. Najważniejsze jednak, że dzięki temu, czego się nauczyłam po drodze – teraz ta strona wygląda najlepiej w historii i najbardziej mi odpowiada. Nie bój się eksperymentować Jestem technikiem hotelarstwa. Studentką psychologii. Dziennikarką w mediach internetowych. Uczę się kilku języków. Od kilku tygodni uczę się także programowania. Czytam książki popularnonaukowe z dziedziny historii, biologii i medycyny. Nie mogę powiedzieć o sobie, że jestem wszechstronnie uzdolniona. Mam jednak wszechstronne zainteresowania. I nie lubię, gdy ktoś mówi, że rozmieniam się na drobne. Albo, że skoro jestem dobra w kilku dziedzinach, to nie jestem dobra w niczym. Choć sama w chwilach kryzysu zaczynam tak myśleć… to to po prostu nieprawda. Eksperymentowanie w nowych dziedzinach nie likwiduje mojej poprzedniej wiedzy. Raczej ją uzupełnia. To, że teraz uczę się czegoś nowego, nie oznacza, że wszystkie poprzednie lata były zmarnowane. Reguła zaangażowania i konsekwencji (nazwana tak przez Roberta Cialdiniego) odgrywa tutaj istotną rolę. Ludzie lubią być postrzegani jako konsekwentni. Nie lubią myśleć, że „zmarnowali” na coś czas. Dlatego pozostają na studiach lub w pracy, które nie dają im satysfakcji. Dlatego trwają w toksycznych relacjach – bo myśl, że „zmarnowali” te minione kilka lat, byłaby dla nich zbyt trudna. Tylko, że kurcze! Życie mamy jedno. I nawet jeśli jakaś ścieżka (np. zawodowa) okazała się nietrafiona, to nie znaczy, że zmarnowaliśmy ten czas. Musieliśmy się przekonać, czy ta branża jest dla nas, by teraz, po uzyskaniu odpowiedniej wiedzy, móc zrezygnować. I eksperymentować dalej. Poświęć chwilę na to, żeby poznać siebie Wciąż nie wiem, co chcę robić w życiu – tak konkretnie – ale wiem całą masę innych rzeczy o sobie. Wiem, jakie są moje marzenia poza ścieżką kariery. Wiem, jakie są moje mocne strony. Jestem świadoma także tego, czego muszę się jeszcze nauczyć, ale ogólnie być lepszym człowiekiem. Znam swoją hierarchię wartości i wiem, co jest dla mnie najważniejsze np. podczas poszukiwania pracy czy nowej ścieżki rozwoju. Ta wiedza jest niezbędna. I choć początkowo rozpracowanie siebie może wydawać się trudnym zadaniem, to z czasem będzie łatwiej. Przydatne mogą być tutaj konsultacje z doradcą zawodowym lub terapeutą – taka osoba zada nam po prostu odpowiednie pytania, aby naprowadzić nas na odpowiedzi. Dzięki wiedzy o sobie nie będziemy próbować na oślep i zyskamy większą szansę na odnalezienie tego, co naprawdę chcemy w życiu robić. Punkt ostatni – nie patrz na innych Inni będą gadać. Zawsze. Postaw siebie i swoje szczęście na pierwszym miejscu. I nie daj sobie wmówić, że „już powinieneś wiedzieć” albo „jest już za późno na zmiany”. Takie słowa zwykle padają z ust tych, którzy sami chcieli spróbować, jednak za bardzo się bali. Do następnego, Odwiedź mnie na FACEBOOKU, INSTAGRAMIE oraz snapchacie: indioska Wyświetlenia: 5 859 zapytał(a) o 20:18 Nie wiem co ze sobą zrobić...? Zerwał ze mna chłopak. Byliśmy 3 miesiące razem, i wszystko dobrze sie układało, prawie w ogóle się nie kłociliśmy. Dzisiaj powiedział mi, że nie chce mnie okłamywać, że już nic do mnie nie czuje i nie możemy byc w tej chwili razem bo to nie ma sensu. Ja go nadal kocham i to strasznie, ciągle o nim myślę. Powiedział że nie chce zrywać ze mną kontaktu, możemy być przyjaciółmi narazie. Nie wiem jak mam teraz postepować, jak się zachowywać wobec niego? I nie chcę innego chłopaka, on był moim ideałem. Myślicie, że jeszcze coś do mnie poczuje kiedyś...? ja wiem, że miłość nie pojawia się tak o, na zawołanie.., ale może jest coś co mogłabym zobić żeby znowu coś do mnie czuł? Ostatnia data uzupełnienia pytania: 2010-09-12 22:18:29 Odpowiedzi szupi odpowiedział(a) o 20:22 Raczej nie zakocha się, szanse są małe, ale różnie bywa ;]Moim zdaniem powinnaś docenić, że miał dobre intencje nie chcąc cię okłamywać i staraj się nie zrywać z nim kontaktu(!). Jeżeli powiedział, że chce się przyjaźnić, to jak najbardziej powinniście się spotykać. EKSPERTSara001 odpowiedział(a) o 20:35 Wiem że jest Ci teraz cięzko ze mną zerwał chłopak byłam z nim 3 lata...Wiem że to trudne ale musisz jakos życ dalej...pogadaj może z przyjaciółką z kimś kto Cię wysłucha pomoże...Czy on cos do Ciebie poczuję... jeślu Cię kocha naprawdę to tak... ale skoro powiedział Ci że już nic do Ciebie nie czuje... tak nagle bez powodu to wątpie czy to z jego strony było silne uczucie takie prawdziwe...Gdyby Cię kochał nie zerwał by... bo tak naprawde nie da się nagle przestać kochać nie da się... no chyba że uczucie nie było prawdziwe i było słabe wtedy tak blocked odpowiedział(a) o 21:40 Nikogo do miłości zmusić nie można i widzę, ze Ty o tym wiesz:) Chłopak postąpił odpowiednio, powiedział Ci prawdę, ze nic do Ciebie nie czuje, ale nadal chce utrzymywać z Tobą kontakt. To dobre posunięcie z Jego strony. Oznacza to, że nadal Cie bardzo lubi i zależy Mu na Tobie. Myślę, że powinnaś się zgodzić na to byście na razie zostali przyjaciółmi. Dzięki temu zawsze będziesz przy Nim, będziesz mogła Go wspierać i możliwe jest, ze znów będziecie razem. Byliście ze sobą 3 miesiące-to jest dość krótko. Jednak znam pary, które są ze sobą mniej niż miesiąc;) Na razie nic nie rób. Poczekaj aż sytuacja sama się rozwinie. Jeśli będziesz widziała, ze chłopak zakochał się w innej to po prostu będziesz musiała o Nim zapomnieć. Ale na razie bądź Jego Paulaa^^ odpowiedział(a) o 20:22 hmmm...możliwe że jeszcze kiedyś coś do cb poczuje ;P zacznij o siebie dbać modnie się czesac i ubierać to może on zacznie żałować że z tb zerwał ;] ja tak robiłam i podziałało ;D Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub Witam chciałbym, jakoś pomóc sobie chciałbym skorzystać z takiej pomocy, ale nie ogarniam zbytnio gdzie się udać tzn Na miting nie pójdę, ponieważ nie wiem czy bym wgl się odezwał, wiem że jest taka opcja że na jakiś oddział otwarty czy coś w tym stylu ogólnie chciałbym się umawiać z terapeutą i chodzić na jakąś terapie np co Tydzień, skłoniło mnie to do tego że po moim 9 miesięcznym postanowieniu napiłem się Alko w moje urodziny ehh a do tego zapaliłem i znów palę. Druga sprawa planuję wrócić do wujka ale On jest Alkoholikiem i nie widzi z tego żadnego problemu pije nie chodzi do pracy tzn chodzi ale nie regularnie, bo obecnie wynajmuję za 700 zł w tym rachunki, a gdybym wrucił to musiał bym zrobic wylewki kupic piece żeby to w miarę wyglądało, Bo ileż mnożna siedzieć na Wynajmie i wgl planuje też za 2 lata wyjechać za granicę od Nowego roku mam zamiar chodzić na Angielski Metodą Callana, a czy mi się uda niewiem ja ledwo mówie po polsku ehh Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. Witaj na forum Myślę, że informację o terapii znajdziesz w najbliższym ośrodku leczenia uzależnień. Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. Witaj RobRob Bardzo dużo tych planów na przyszłość. Jednak jeśli nie przestaniesz pić to z planów nici. Pojawią się kolejne, również utopijne marzenia i poczucie niespełnienia, bo alkohol rozwiązuje: umowę o pracę, konto bankowe, związki, portfel.... Nie rozwiązuje tylko problemów, zamiarów i planów. Zauważam, że gdzieś żyjesz w jakiejś utopi.... Jak zamierzasz niepić będąc z wujkiem - czynnym alkoholikiem? Tak sie nie da na początki drogi. Wujek to wyzwalacz, alkohol pod ręką to wyzwalacz, znaczy zamierasz wejść prosto na minę wiedząc o niej, że tam jest. Wszystko to vo napisałam jest dla Ciebie, do przemyślenia. Terapii szukaj na googlu pod hasłem Ośrodki Leczenia Uzależnień, dla Twojego miejsca zamieszkani Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci. Emilka Alkoholiczka Za tę wiadomość podziękował(a): marcin, Kast001 Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. Witaj jestem Marcin alkoholik. Pocieszę Cię, możesz śmiało iść na miting AA bo na nim nie jest wymagane mówienie. Wystarczy, że będziesz słuchał. Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, marcin, Szanelka Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. Witam Jerzy alkoholik. "Chętnych los poprowadzi, niechętnych wlecze"- Seneka Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. Witaj RobRob Dużo chcesz, marzysz...a czynów brak, więc i zmian brak. Jestem Monika alkoholiczka. Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą, nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel Za tę wiadomość podziękował(a): marcin Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. Cześć Rob Dla mnie trzeźwienie oznaczało duże zmiany, kiedy wiele z nich się dokonało - wówczas przyszedł czas realizację planów i spełnianie marzeń Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. Na miting nie pójdę, ponieważ nie wiem czy bym wgl się odezwał, ... Witaj RobRob Masz problem z alkoholem i zarazem różne plany i marzenia. Chciałbyś coś z tym problemem zrobić, ale mam wrażenie, że idąc po najmniejszej linii oporu. Praktyka w zdrowieniu mówi, że jak się przyłożysz - tak będziesz miał. Dlatego zasugeruję Ci jednak spotkania w realu, na mitingach: Poszukaj sobie mitingu w Twojej okolicy. Skąd wiesz czy byś się odezwał czy nie? Nie pisz scenariuszy, bo tam są tacy sami ludzie jak Ty - alkoholicy. Dobrze zrobi Ci kontakt z ludźmi, pośród których możesz czuć się bezpieczny i będziesz mógł poznać praktyczne stosowanie zasad życia w trzeźwości. One jeszcze nikomu nie zaszkodziły na trzeźwej drodze. Chyba nie zamierzasz czy to ucząc się angielskiego, czy to jadąc do UStates - unikać ludzi? Jeśli faktycznie chcesz skończyc swą "znajomość" z alkoholem - postaw na pierwszym miejscu realne działania. To dobra inwestycja i dość mocno pewna. Twoja trzeźwość to podstawa do tego by spełniać swoje plany i marzenia. W pijanym widzie są one UTOPIĄ - tak jak i to pijane życie. Jestem alkoholikiem. Za tę wiadomość podziękował(a): williwilli55, marcin Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. Ostatnia edycja: przez andrzejej. Witaj Rob Jestem Janek alkoholik dzisiaj nie piję Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. Zawaliłem bo, od miesiąca znów sięgam po alkohol, mam takiego znajomego co niestety lubi wybić i ostatnie nasze spotkania to były, że przegina lismy, i jego panna jest nie dość wściekła na niego to i na mnie, wczoraj mi napisała że znalazła mieszkanie i jak chce to mogę sobie kolegę wziąść do siebie, jak to przeczytałem to strasznie się poczułem, chciałbym ją dziś przeprosić, przez messengera wogule wypada?? Chce napisać Takie coś Aniu przepraszam za moje zachowania ostatnie chodź wiedziałem że nie lubisz jak On pije to i tak przegibalismy i to mocno, przez noc zdałem sobie sprawę, że to nie dziś powinienem wyskoczyć z przeprosinami a rok temu bo wtedy mieliśmy 1 wpadkę i wtedy obiecać Ci że już nie będę z Nim pił nigdy, przez ostatnie 9 miesięcy czułem się wyśmienicie a ostatnie trzy to już wgl jak rzuciłem palenie w Lipcu, no ale niestety przyszły moje urodziny i straciłem rozum i nie dość że się napilem to i zapalilem, obiecuje Ci że już z Nim się nie napoije bo to do niczego dobrego nie robi jeszcze raz przepraszam, może być takie coś, ja jak byłem przez te 9 miesięcy w abstynencja to go kryłem czy to z piciem czy paleniem ona się domyślała i domyślam się że się zawiodła o tych kłamstwach, ja koledze wczoraj napisałem jak będzie palił przy mnie albo pił i jak ona się spyta to powiem prawdę, ogulnie mam wyrzuty sumienia proszę o odpowiedź Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. Proszę abyś nie tworzył nowych tematów, połączyłam je. To jest twój osobisty wątek. Dziękuję Za tę wiadomość podziękował(a): Zakapior Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. Można i cały poemat napisać w ramach przeprosin, ale pytanie co to da? Liczą się czyny czyli realne rzeczy robione w ramach zadośćuczynienia, a słowa to słowa, mogą być piękne, ale bez pokrycia w działaniu nic nie znaczą. Nie pomogę Ci w prostowaniu konsekwencji Twojego picia, ale interesuje mnie czy w ogóle chcesz być trwale trzeźwy i jak ten stan zamierzasz utrzymać? Pozdrawiam pogodnie. Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. Tak chce być trzeźwy, bo jak nie patrzeć ten związek trochę przezemnie się może rozpaść, ale z drugiej strony ja mu na siłę alkoholu nie wlewałem, planuje od nowego roku iść na terapię, dlaczego od nowego wstyd się przyznać ale mam długi które do końca tego roku będę spłacał Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. Tak chce być trzeźwy, planuję, iść na terapię, wysłał byś przeprosiny na moim miejscu?? Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. Rob zrozum, nie wiem co bym zrobił na Twoim miejscu bo nie jestem w Twojej sytuacji. Nie bardzo też rozumiem dlaczego terapia ma kolidować ze spłatą długów. Chyba, że masz na myśli leczenie zamknięte. Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. Ostatnia edycja: przez Zakapior. Cześć Rob Miałam sporo nadszarpniętych relacji, kiedy postanowiłam pożegnać butelkę. Wiele z nich udało mi się naprawić, innych nie. Było to jednak możliwe dopiero wówczas, kiedy uporządkowałam swoje sprawy. Najpierw musiałam zająć się swoim alkoholizmem i ugasić ten pożar, zanim byłam w stanie wyjść do bliskich z wiarygodnym dla mnie i dla nich przesłaniem, że chcę się zmienić i spróbować naprawić wyrządzone krzywdy. Kiedy piłam obiecywałam gruszki na wierzbie i musiało upłynąć sporo wody, zanim najbliżsi na nowo mi zaufali. Twoi znajomi to dorośli ludzie. Jeśli zechcą to będą razem, jeśli nie, to się rozstaną. Nie przeceniałabym na Twoim miejscu swojej roli w tym wszystkim. Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, williwilli55, Cyrax 666, marcin, Krysia 1967 Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

nie wiem co ze sobą zrobić